The ICE St. Moritz – unikalne samochody, unikalne doświadczenie
Zdjęcia: caroseryjni.pl
The ICE to konkurs elegancji jedyny w swoim rodzaju. Gdzie indziej na świecie najwięksi kolekcjonerzy wyciągają swoje warte setki milionów eksponaty, żeby poślizgać się nimi na zamarzniętym jeziorze? Tegoroczna edycja miała wszystko – piękne słońce, temperatury poniżej zera i ponad 50 niezwykle mocnych samochodów konkursowych. Czy to najlepsza do tej pory edycja The ICE?




Zmienne szczęście
Gdy po raz pierwszy odwiedziliśmy The ICE w 2023 roku, byliśmy wprost oczarowani tym, czego doświadczyliśmy. Mimo dość mocnego ocieplenia, które przysporzyło nieco problemów organizatorom impreza odbyła się z pełną pompą. Widok klasycznych samochodów wartych miliony dolarów na białej śnieżnej nawierzchni zamarzniętego jeziora w St. Moritz, a następnie ślizgających się po przygotowanym torze był na tyle niesamowity, że jeszcze wiosną zarezerwowaliśmy sobie noclegi na następny rok. Nie mogliśmy doczekać się kolejnej wizyty w szwajcarskim kurorcie.
Wtedy jednak matka natura miała inne plany. W zeszłym roku na krótko przed wydarzeniem w St. Moritz w ciągu 24 godzin spadł ponad 1 metr śniegu (!), co postawiło event pod znakiem zapytania. Organizatorzy do ostatniej chwili walczyli z żywiołem, jednak w poranek pierwszego dnia konkursu zdecydowali się odwołać całą imprezę ze względów bezpieczeństwa. Większość gości, którzy byli już na miejscu, w tym my, musiała obejść się smakiem i wrócić rozczarowana do Polski…
W tym roku do organizatorów w końcu uśmiechnęło się szczęście. Słoneczna pogoda i ujemne temperatury przyciągnęły do St. Moritz aż 20 000 odwiedzających! Impreza mimo swoje krótkiej historii (pierwsza edycja odbyła się w 2019 roku) zdążyła wyrobić sobie mocną pozycję wśród światowych konkursów elegancji, przyciągając kolekcjonerów z całego globu. Pomysłodawcy Marco Makaus i Ronnie Kessel stworzyli unikalną przestrzeń i formułę, wykorzystując prestiż i urok St. Moritz w zimowej aurze. Konkurs dzieli się na dwie części – pierwszy dzień to część statyczna, gdzie samochody oceniane są przez sędziów, a drugi to część dynamiczna, gdzie właściciele bawią się swoimi eksponatami w pokazowych przejazdach po jeziorze. W tym roku stawkę tworzyło ponad 50 pojazdów, podzielonych na 5 kategorii.








Sędziowie podczas paneli dyskusyjnych wielokrotnie podkreślali, że wśród tak doborowej stawki samochodów konkursowych niezwykle trudne jest wybranie zwycięzców. Kto więc zgarnął kluczowe nagrody?
ICE of Fame
Główną nagrodę Best in Show zdobyło Bugatti Type 59 z 1934 roku. Jest to jeden z 5 istniejących egzemplarzy ostatniego przedwojennego modelu Grand Prix Bugatti. Wyposażony w doładowany silnik o pojemności 3,3 litra nie okazał się jednak wystarczająco skuteczny w walce na torze z mocnymi konkurentami z Włoch i Niemiec. Na zawsze pozostaje jednak jednym z najbardziej eleganckich samochodów wyścigowych w historii. Type 59 zwyciężył również klasę Open Wheels.


W kategorii Racing Legends zwyciężyło Porsche 908-03. Ultralekki samochód wyścigowy, zaprojektowany do rywalizacji na krętych torach. Triumfował m.in. w Targa Florio i na Nürburgringu w 1970 roku. Dzięki zaawansowanej konstrukcji ważył zaledwie 545 kg, co zapewniało mu wyjątkową zwrotność.


W kategorii samochodów koncepcyjnych i one-offów wygrała niesamowita Alfa Romeo 6C 1750 GS Spider Aprile z kolekcji Corrado Lopresto. Ten egzemplarz Alfy Romeo 6C 1750 Gran Sport, pierwotnie w nadwoziu Zagato, powstał w 1931 roku. Po kilku epizodach wyścigowych i zmianach właścicieli trafił w 1938 roku do warsztatu Giuseppe Aprile, gdzie nadwozie zostało całkowicie przeprojektowane nadając autu elegancki i ponadczasowy wygląd.


W kategorii Barchettas on the Lake zwyciężyło Ferrari 500 TRC Scaglietti. Ferrari 500 TRC to ostatni czterocylindrowy samochód wyścigowy marki, zaprojektowany zgodnie z nowymi regulacjami FIA na 1957 rok. 2-litrowy silnik rozwijał 190 koni mechanicznych, a największym sukcesem modelu było zwycięstwo w klasie w wyścigu Le Mans w 1957 roku. Egzemplarz obecny w St. Moritz to szósty z 19 wyprodukowanych egzemplarzy. Startował pięć razy w słynnej Targa Florio i wygrał wyścig górski Monte Pellegrino.



W kategorii Icons on Wheels wygrało Ferrari 275 GTB/4, którego właścicielem jest sam Horacio Pagani. Prezentowany na The ICE samochód w pięknym kolorze Rosso Rubino pochodzi z 1966 roku, a wyjątkowości dodaje mu fakt, że jest pierwszym wyprodukowanym egzemplarzem tego modelu.


Dodatkowa nagroda Spirit of St. Moritz trafiła do Ferrari 250 GT SWB Berlinetta Scaglietti z 1961 roku. Jest to jeden z 20 wyścigowych egzemplarzy SEFAC. W 1962 roku wystartował w 24h Le Mans, gdzie uległ poważnemu wypadkowi w zakręcie Arnage. Odbudowany z innym nadwoziem przez Piero Drogo w 1963 pozostawał w tej formie do 2010 roku, gdy został przywrócny do oryginalnej specyfikacji.



Nagrodę publiczności Hero below Zero zdobyło z kolei Lamborghini Miura SV z 1972, w najbardziej pożądanej europejskiej specyfikacji.

Nie samym konkursem człowiek żyje
Podczas The ICE poza samym konkursem mamy do dyspozycji bogactwo atrakcji, i to dosłownie. Na licznych stoiskach partnerów wydarzenia jak Richard Mille, czy Loro Piana można było z łatwością spożytkować dowolną i nieograniczoną ilość pieniędzy. A Pagani Automobili zaprezentowało nam “mobilne stoisko” w osobie Horacio Paganiego jeżdżącego po jeziorze w Pagani Utopia Roadster. Sam Horacio był zresztą chyba najbardziej zabieganą osobą na wydarzeniu, bo w przerwie między rundkami w Pagani na torze a odbieraniem nagrody za swoje Ferrari 275 GTB/4 chętnie i z uśmiechem pozował do zdjęć z setkami odwiedzających.
Na wyznaczonym fragmencie lodu można było pojeździć na łyżwach, obejrzeć pokaz jazdy figurowej profesjonalistów, czy nawet pograć w curling. Kawałek obok wznosił się nad jeziorem ogromny balon, gotowy zabrać w podniebną podróż odważnych gości. W międzyczasie w mieście odbywały się liczne wydarzenia towarzyszące, w tym rozmaite wystawy artystyczne, pokazy kinowe, premiery książek, albumów, czy choćby RUF-a Rodeo. A ulice St. Moritz na 3 dni zamieniły się w stolicę światowego carspottingu, na czele z absurdalną parką Koenigseggów Jesko z bagażnikami dachowymi.








Jeśli tylko będziecie mieć taką możliwość, polecam wybrać się na dwa dni i zaliczyć również dzień statyczny, gdzie z uwagi na dużo mniejszą liczbę ludzi możemy z bliska obcować z głównymi bohaterami imprezy, czyli samochodami i ich niezwykłymi właścicielami.
Pozycja obowiązkowa
The ICE St. Moritz to unikalny na skalę świata spektakl klasycznej motoryzacji premium. Jestem przekonany, że zachwyci każdego fana historycznych samochodów bez względu na wiek. Z roku na rok organizatorzy stawiają poprzeczkę coraz wyżej, a poziom samochodów budzi ogromny szacunek.
Mimo całej otoczki i wszechobecnego tu pokazu mody i bogactwa czuć w tym wszystkim element luzu, który pozwala dobrze się bawić i docenić to, co najważniejsze – wyjątkową motoryzację wśród alpejskich szczytów.
Zdjęcia: caroseryjni.pl






















