Po co jedziemy do Monte Carlo?
Wachlarz rajdów i wyścigów, w których mógł wziąć udział automobilista przed II wojną światową, aby udowodnić swoją klasę, był bardzo szeroki. Zawrotne prędkości, dalekie wyprawy, wyśrubowane rekordy, XX wiek obfitował w wyczyny, które miały imponować i udowadniać jak wiele trudności jest w stanie przezwyciężyć człowiek w drodze do celu.

Wyzwanie, które pociąga
Przeszywające mrozy. Wielkie śniegi. Potworne zmęczenie. Samotność. Tysiące kilometrów. Rajd Monte Carlo od zawsze fascynował. Każdy automobilista na świecie chciał poszczycić się tytułem montecarlisty, nawet jeśli na trasach rajdu regularnie dochodziło do poważnych wypadków, a niektórzy kierowcy już nigdy nie wrócili do swoich domów. Przez dekady Rajd Monte Carlo zyskiwał prestiż, stając się jednym z największych i najtrudniejszych wyzwań motorsportowych przed II wojną światową. Nie miało to znaczenia czy byłeś zawodowym kierowcą wyścigowym u szczytu kariery, celebrytą szukającym rozgłosu, znudzonym dostatnim życiem arystokratą, czy po protu biznesmenem szukającym wrażeń. Każdy chciał coś udowodnić.

Po raz pierwszy Raylle Monte Carlo został zorganizowany w 1911 roku z inicjatywy księcia Alberta I, aby promować Monako jako zimowy cel turystyczny. To czyni go najstarszym cyklicznie organizowanym do dziś rajdem na świecie. Drugim najstarszym rajdem jest Rajd Polski organizowany od 1921 roku. Od samego początku Rajd Monte Carlo wyróżniał się nietypową formułą, bo był to tak naprawdę ogromny zjazd gwiaździsty do Monte Carlo, polegający na tym, że załogi startowały z różnych części Europy i zjeżdżały się do stolicy Monako.

Zwycięzcę wyłaniano na podstawie regularności i niezawodności, ilości przebytych kilometrów – każde miasto startowe było punktowane w inny sposób, dlatego też niektóre załogi startował do Monako z bardzo odległych kierunków, takich jak Estonia, Norwegia, Grecja, a nawet Szkocja. Po przybyciu do Monte Carlo uczestnicy mierzyli się z dodatkowymi próbami jak kilkukilometrowy wyścig górski, konkurs komfortu, czy próby zrywu i hamowania. Jednak już samo dotarcie do Monte Carlo było uznawane za znakomity wyczyn potwierdzający wytrzymałość i determinację zespołu. Z czasem formuła rajdu ewoluowała w kierunku imprezy, którą znamy współcześnie. Od 1973 roku Rajd Monte Carlo jest częścią Rajdowych Mistrzostw Świata.






Ostatni taki rajd
17 stycznia 1939 roku rozpoczął się osiemnasty, a zarazem ostatni przedwojenny Rajd Monte Carlo. W kierunku Lazurowego Wybrzeża z różnych stron Europy wyruszyło 128 zespołów w tym pięć reprezentujących biało-czerwone barwy. Z Tallinna, w trasę liczącą 3793 kilometry, wystartowali: E. Bellen i S. Pronaszko w Fordzie V8 (nr 25), S. Zagórna i Lange w Chevrolecie Master Sedan (nr 66), L. Borowik i M. Wierzba w Lancii Aprilia (nr 106) oraz T. Marek i W. Pajewski w Oplu Olympia (nr 122). Z Aten natomiast wystartowała inna polska załoga A. Mazurek i hr. J. Lubieński w Chevrolecie Master Sedan (nr 77). Nie był to pierwszy start Polaków w Rajdzie Monte Carlo, gdyż polscy kierowcy z powodzeniem rywalizowali w nim niemalże od samego jego początku.

Tadeusz Marek i Witold Pajewski w Rajdzie Monte Carlo 1939 wystartowali Oplem Olympią z numerem #122. Zespół zajął doskonałe 5. miejsce w klasie do 1500ccm i 32. miejsce w klasyfikacji generalnej. Tadeusz Marek był jednym z czołowych kierowców rajdowych II Rzeczpospolitej i wybitnym inżynierem związanym z Państwowymi Zakładami Inżynierii oraz zakładami Lilpop, Rau i Loewenstein. Po wojnie konstruował silniki dla Astona Martina. Jego życiorys opisał szczegółowo na naszym blogu Piotr R. Frankowski.

Pilotem Marka podczas RMC 1939 był Witold Pajewski. Pajewski był współtwórcą Śląskiego Klubu Automobilowego i wieloletnim jego prezesem. Jako przedwojenny zawodnik startował w wielu krajowych i międzynarodowych rajdach i wyścigach samochodowych. Po II wojnie światowej kontynuował swoją działalność związaną z motoryzacją. Przez szereg lat był członkiem zarządu katowickiego oddziału PZM. Za zasługi dwukrotnie został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Witold Pajewski jako znakomity znawca sportu i techniki jazdy był wieloletnim komandorem Rajdu Wisły.

Nasza misja – uratować od zapomnienia!
Projektem Monte Carlo Tribute 1939 chcemy przede wszystkim przywołać pamięć o wyczynach dzielnych polskich kierowców rajdowych, którzy na przestrzeni kilku dekad brali udział w tej bardzo wymagającej próbie, jaką jest Rajd Monte Carlo. Już pod koniec stycznia tego roku wystartujemy z mroźnego Tallinna w kierunku Monte Carlo za kierownicą przedwojennego Opla Olympii – samochodu niemalże identycznego, jak ten którym w Rajdzie Monte Carlo w 1939 roku uczestniczyli Marek i Pajewski.

Przez kilkanaście kolejnych dni, śladami montecarlistów z 1939 roku, planujemy pokonać ponad 3500 km przez Europę aż do samego Monte Carlo. Będziemy mierzyli się z mrozami i śniegiem, ale również z 86-letnią maszyną, którą samodzielnie przygotowaliśmy do tego wyzwania. To będzie wielka przygoda i trudny sprawdzian dla nas jako kierowców, mechaników, nawigatorów i zespołu.
Bądźcie z nami i kibicujcie #MCT39!

