Onboardy Japońskie #9 – Tokyo Auto Salon 2025: El Dorado fanów japońskiej motoryzacji

Onboardy Japońskie #9 – Tokyo Auto Salon 2025: El Dorado fanów japońskiej motoryzacji

Będą to bardzo specjalne Onboardy Japońskie, bo wyjątkowo nie będą związane konkretnie z jakimś jednym samochodem i wrażeniami z obcowania z nim, a będzie to relacja z imprezy, od której zaczęła się moja przygoda z Japonią, a z czasem pomysł podzielenia się z Wami moimi wrażeniami z tego kraju i podróży po nim. Tokyo Auto Salon, impreza, na którą wybrałem się w 2017 roku i która stała się impulsem do spełnienia marzenia.

Czym tak naprawdę jest Tokyo Auto Salon?

Tutaj musimy cofnąć się do 1983 roku, kiedy to odbyła się pierwsza edycja imprezy, wtedy jeszcze pod nazwą “Tokyo Exciting Car Show” i skupiała się na łączeniu ludzi z branży motoryzacyjnej. Od tego czasu impreza bardzo mocno ewoluowała, stała się ważnym punktem na mapie eventów branżowych dla producentów motoryzacyjnych z Azji, a również stała się centralnym punktem dla miłośników modyfikacji. To właśnie na TAS można zobaczyć przekrój najnowszych trendów w tuningu oraz technologii prosto z Kraju Kwitnącej Wiśni. Auto Salon od początku swojego istnienia odbywa się w kompleksie kongresowo-wystawowym Makuhari Messe w Chibie, oddalonej około 50 minut jazdy samochodem od centrum Tokio. Impreza trwa trzy dni – od piątku do niedzieli – we wszystkich czterech budynkach kompleksu, na które składa się łącznie 11 hal wystawowych. Ważną informacją jest również to, że prócz tego, co dzieje się w halach jest też specjalna strefa outdoorowa, gdzie odbywają się pokazy motoryzacyjne na żywo – od driftu po przejazdy demonstracyjne samochodów wyścigowych (w tym roku był to m.in. bolid McLaren MP4/4 Ayrtona Senny). Jest również hala Live Hall, na której odbywają się koncerty oraz prezentacje hostess firm, które swoje stoiska posiadają na targach. To także w Live Hall odbywa się wręczenie nagród, bo każda edycja TAS to również konkurs na “najlepsze zmodyfikowane auto targów”, “najpiękniejsze ambasadorki”, czy “najciekawszy oryginalny projekt”, która to nagroda dotyczy zespołów uczniowskich z szeregu szkół technicznych, gdzie młodzi Japończycy i Japonki mogą prezentować swoje prace dyplomowe lub projekty, które są tworzone specjalnie na targi. Ciekawostką jest to, że coraz częściej marki samochodowe otwierają swoje koledże techniczne, gdzie edukują młodzież, a następnie dają im możliwość zatrudnienia w swoich fabrykach. O jednej takiej szkole wspomniałem w tekście z wizyty w Muzeum Mazdy, gdzie producent ma swoją szkołę techniczną.

Raj dla biznesów…

Tytuł akapitu chyba idealnie obrazuje to, z czym spotkamy się na TAS. Impreza od swoich początków była pozycjonowana jako miejsce, które służy do biznesowego networkingu różnych firm tuningowych z warsztatami. Mniejsze firmy technologiczne mogły zdobyć inwestorów dla swoich pomysłów, jednocześnie tworząc przestrzeń dla fanów motoryzacji, którzy mogli zobaczyć wszystkie te nowości na własne oczy oraz często kupić najnowsze części i rozwiązania dedykowane dla swoich samochodów. I nie inaczej było w tym roku. Osobiście dla mnie był to bardzo przyjemny powrót oraz naoczne sprawdzenie, że tuning oraz branża samochodowa – przynajmniej w tej części świata – mają się bardzo dobrze. W 11 halach zmieściło się 389 wystawców z całego świata, prezentujących 857 samochodów. Całość podzielona była na trzy dni wystawowe, z czego piątek był w połowie przeznaczony głównie dla biznesu, mediów oraz posiadaczy drogich VIP-owskich biletów. Cena biletów nie odstraszyła ludzi i Ci tłumnie przybyli na otwarcie bram o 9:00 rano. Piątek również był dniem, kiedy odbywały się konferencje prasowe czołówki wystawców. Konferencje te odbywały się na stoiskach między innymi Mazdy, Toyoty, Hyundaia, BYDa oraz wielu firm zajmujących się produkcją części lub modyfikacją samochodów (m.in. HKS, Bride, Toyo Tires czy Liberty Walk).
Tutaj warto nadmienić, że każda z firm miała bardzo mocne prezentacje. Mazda na swoim stoisku zaprezentowała plan ewolucji swojej inicjatywy Mazda Spirit Racing w konsumencki program wyścigowy, a także, jak sami ją nazwali, “najmocniejszą i zorientowaną na aktywności torowe wersję MX5” o oznaczeniu 12R. MX-5 w tej wersji posiada silnik Skyactiv-G o pojemności 2 litrów i zmienionymi tłokami, wałem, głowicą oraz kolektorem wydechowym. Efektem było zwiększenie mocy o 16 Koni Mechanicznych, dzięki czemu 12R legitymuje się okrągłymi 200 Koniami Mechanicznymi. Mała Mazda sygnowana logiem Spirit Racing do kompletu dostała wydajniejszą chłodnicę. Razem z twardszymi sprężynami oraz amortyzatorami Bilstein, 12R otrzymała lekkie felgi Rays stylizowane na te wykorzystywane w japońskiej serii wyścigowej Super Taikyu uzbrojone w semislicki Advan AD-09 i pakiet aerodynamiczny wspomagający stabilność auta. Żeby zatrzymać tego szatana, wykorzystano sportowy pakiet Brembo z wentylowanymi tarczami i czterotłoczkowymi zaciskami. Podczas drugiej części prezentacji przybliżono projekt zmian, jakie zostana przeprowadzone w kwestii Mazda Spirit Racing. Inicjatywa powstała jako klub dla fanów Mazdy, ale według zapowiedzi koncern chce tę inicjatywę przekuć nie tylko w program wyścigowy, ale również w nadwornego tunera, tak jak to miało miejsce w przypadku MAZDASPEED. Podczas sesji pytań i odpowiedzi padło pytanie o powrót silnika wankla, na co odpowiedź była prosta – Iconic SP (prototyp) zmierza w kierunku wersji produkcyjnej.


Drugim i chyba jeszcze ważniejszym pokazem w moich oczach był ten autorstwa Toyoty, na którym totalnie bez medialnej napinki zaprezentowali najnowszy prototyp i samochód testowy na bazie GR Yarisa, który nazwali “GR Yaris M Concept”. Co specjalnego jest w tym prototypie? Na lekko zmodyfikowanej bryle drugiej generacji najmocniejszego Yarisa (poszerzony tył), inżynierowie z GazooRacing zbudowali auto z silnikiem pośrodku i to nie byle jakim silnikiem, bo najnowszą jednostką G20E uzbrojoną w turbosprężarkę. Morizo, czyli Akio Toyoda zapowiedział także, że auto wystartuje w lokalnej serii Super Taikyu. Prócz prototypu zaprezentowano GR Yarisa z Aero Package, dedykowanym zestawem aerodynamicznym stworzonym we współpracy z kierowcami wyścigowymi stajni Gazoo Racing. Pakiet składa się z sześciu elementów, w tym z tylnej lotki z regulacją. Aero Package ma pomóc w poprawie aerodynamiki i co za tym idzie stabilności auta, a smaczkiem jest pionowy ręczny, który normalnie jest opcją w japońskim konfiguratorze i tu ciekawostka – jednocześnie najpopularniejszym elementem opcjonalnym wybieranym w Japonii podczas konfigurowania GR Yarisa drugiej generacji. Całe stoisko Gazoo Racing było poświęcone powstaniu zespołu oraz późniejszym przeistoczeniu w “nadwornego” tunera Toyoty. Najciekawszym autem obok prototypu była Toyota Supra, która przypłynęła z Japonii do centrum rozwojowego Toyoty i to ona była pierwszym autem testowym na niemieckim torze. Dalsza ekspozycja prowadziła odwiedzających przez historię aż do czasów nowożytnych, które reprezentowane były przez GR Suprę GT4. W gablotach można było zobaczyć oryginalne kombinezony wyścigowe oraz wyposażenie garaży z początków GR w wyścigu wytrzymałościowym na Północnej Pętli. To orbitowanie wokół Nurburgring24H nie było przypadkowe, bo na koniec konferencji Toyoda ogłosił projekt GR Yaris NUR24h, którym po 6 letniej przerwie Gazoo Racing wraca do niemieckiego wytrzymałościowego klasyka. Roadmapa projektu była prezentowana jako cykl startów w Super Taikyu, niemieckiej serii NLS (Nürburgring Langstrecken Serie) i zwieńczeniem projektu ma być start w NUR24h. Samochodem będzie zmodyfikowana druga generacja GR Yarisa z automatyczną skrzynią biegów. Auto będzie jeździć w barwach Toyota Gazoo Rookie Racing (TGRR).


Najbardziej kontrowersyjną prezentacją “dużych” producentów zaserwowało nam Subaru, które oprócz zaprezentowania specjalnych wersji BRZ i Levroga, nazwanych odpowiednio “Purple Edition” oraz “Purple STi Concept”, oraz serii nowych elementów stylizacyjnych dla obecnych aut w gamie na rynku japońskim, pokazał prototyp specjalnej wersji WRX STi nazwanej S210. Według producenta auto bazuje w pewnym stopniu na WRX STI NBR Challenge z 2024 roku. S210 dostała elementy aerodynamiczne stylizowane na te z wersji wyścigowej, w tym nową lotkę typu Swan Neck. Jednak problemem dla części fanów nie była stylizacja nowej “limitki” WRXa, a jego technologia. Subaru dość dumnie ogłosiło, że auto wykorzystuje przekładnię CVT, co w odczuciu wielu zgromadzonych odwiedzających spoza granic Japonii, było błędem. Jak będzie w praktyce, przekonamy się zapewne niedługo, kiedy to S210 będzie oddany w ręce redaktorów z najważniejszych japońskich redakcji.

Ostatnią kontrowersją, jaką chciałem Wam przedstawić była premiera Nissana Skyline’a R32 GT-R EV, auta, na którego ślad natrafiłem około 1,5 roku temu. Nie udało mi się dopchać do stoiska (niestety), ale według informacji, które udało mi się uzyskać, jest to całkowita konwersja legendarnej Godzilli na Mechagodzille. RB26 zostało zastąpione dwoma silnikami elektrycznymi o łącznej mocy 430 koni mechanicznych, a całość zasilania jest akumulatorem 62 kWh z Leaf NISMO RC02. Bateria znajduje się na miejscu tylnej kanapy, co było wymuszone chęcią zachowania idealnego balansu i prowadzenia, jakie znane jest ze spalinowej wersji. R32 EV jest cięższy od swojego pierwowzoru o 370 kg i to pomimo trików z obniżeniem wagi (użycie lekkich foteli z włókna węglowego w barwach klasycznych materiałowych foteli z oryginału. W rozmowie z pracownikiem stoiska dowiedziałem się, że inżynierowie stanęli na głowie, by układ elektryczny oddawał charakterystykę RB26DETT, a układ jezdny przywodził na myśl to, jak auto prowadziło się z systemem ATTESA E-TS. Ciekawostką jest, że zawieszenie to amortyzatory i sprężyny NISMO wyprodukowane przez firmę Ohlins, a za wyhamowanie Mechagodzilli odpowiada układ hamulcowy z GT-R R35.
Patrząc na auto z zewnątrz nie widać zasadniczo różnicy, chyba że ktoś ma miarkę w oczach i zauważy, że koła to 18-calowe felgi z oponami 235 zamiast 16-calowych z oponami 225. Na pytanie, czy planują oferować to jako konwersję dla chętnych klientów, dostałem krótką odpowiedź, że jest to popis inżynierów i pokazanie, że klasyczna motoryzacja też może być nowoczesna i ekologiczna. Ostatniego argumentu nie przyjmuję w pełni, ale jako popis inżynierii w pełni akceptuję fakt istnienia auta.


Z ciekawszych rzeczy, na które można było zwrócić uwagę, była nowa linia spoilerów od renomowanego tunera i producenta części – HKS. Firma mająca swoją siedzibę niedaleko Fuji zaprezentowała system aktywnej aerodynamiki, która z wykorzystaniem czujników automatycznie przestawia ruchome elementy układu, żeby zmaksymalizować docisk auta. Równie ciekawym stoiskiem był Panasonic Electronic, który prezentował rozwiązania przyszłości dla motoryzacji – systemy wspomagania jazdy, baterię dla samochodów hybrydowych i elektrycznych czy całościowe rozwiązania dedykowane do małych samochodów. Dla człowieka, który Panasonica kojarzył głównie jako producenta sprzętu RTV oraz wszelkiego rodzaju baterii, zobaczenie całego stoiska poświęconego wsparciu branży automotive w tak wielu aspektach było czymś niesamowitym.

Ucieszyła i zdziwiła obecność polskiego Ecumaster. Polski producent komputerów ecu oraz osprzętu takiego jak wyświetlacze czy panele kontrolne miał swoje miejsce zaraz obok Vertexa. Chłopaki byli w pełni przygotowani do działania i tylko możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy przechodząc obok, jeszcze nie dostrzegając loga, usłyszałem język polski. Na stoisku można było zobaczyć dwa driftowozy, gdzie wykorzystano sprzęt rodzimej produkcji i jeszcze bardziej cieszyło widoczne zainteresowanie Japończyków sprzętem i alternatywą dla rodzimych producentów z Kraju Kwitnącej Wiśni.

…i fanów

Jednak nie samym biznesem żyje człowiek i każdego roku TAS jest idealnym miejscem dla fanów poszczególnych marek i producentów, żeby zaopatrzyć się w gadżety (darmowe i płatne), części do samochodów lub zobaczyć najnowsze samochody pokazowe, spotkać ulubionych kierowców wyścigowych i ludzi związanych z branżą motoryzacyjną. W tym roku organizatorzy pokusili się nawet o zaproszenie najpopularniejszych influencerów z różnych zakątków świata, których zadaniem było nie tylko stworzyć materiały z TAS, ale również dać możliwość spotkania się ze swoimi japońskimi fanami. Jednak nawet topowi twórcy związani z branżą motoryzacyjna nie byli tak popularni, jak hostessy.

Panie, które można spotkać na stoiskach firm, to oddzielna kategoria, jeżeli chodzi o targi w Japonii. Nawet nie musicie mi wierzyć na słowo, ale widziałem ogromną ilość fotografów i fanów, którzy przybyli do Makuhari Messe tylko po to, aby zrobić jak najwięcej zdjęć pięknym kobietom. Niektóre stoiska pokusiły się nawet o stworzenie swoich grup idolek (o tym i Racing Queens opowiem wam w innych Onboardach!), które pracowały na stoiskach i nie tylko pozowały do zdjęć przy autach, ale również do zdjęć z fanami oraz miały swój czas na rozdawanie autografów i rozmowę z fanami. Każde stoisko starało się trzymać pewnej konwencji. I tak na stoisku Liberty Walk mogliśmy zobaczyć dziewczyny w przepięknych strojach inspirowanych klasycznymi kimonami, na stoisku jednego z importerów i dealerów luksusowych samochodów były hostessy w kreacjach wieczorowych, stoisko Subaru “ściągnęło” swoje Racing Queens z serii Super GT. Mógłbym wymieniać tak w nieskończoność, ale najbardziej o tym, jak dużą popularnością cieszą się dziewczyny pracujące na stoiskach w roli hostess, niech świadczy fakt, że podczas trwania TAS odbywają się wybory najpiękniejszych hostess targów. Jednak obok pięknych hostessna TAS w tym roku można było spotkać takie osobistości jak Manabu “Max” Orido (kierowca wyścigowy, drifter i właściciel warsztatu i centrum szkoleniowego 13R Yokohama), Nobuteru “NOB” Taniguchi (kierowca testowy m.in dla HKS czy NISMO, etatowy kierowca wyścigowy zespołu Good Smile Racing w serii Super GT), “Smokey” Nagata (twórca warsztatu tuningowego TOP SECRET wywodzący się z ulicznych wyścigów), Isami Amemiya (japoński “bóg rotorów”, człowiek, który modyfikacjami samochodów z silnikiem Wankla zajmuje się od 1974 roku, do 2010 roku posiadał zespół wyścigowy startujący w JGTC/SuperGT), Akio “Morizo” Toyoda (ex-prezes Toyoty, ojciec GazooRacing, kierowca wyścigowy i rajdowy, na swoim koncie ma m.in starty w 24-godzinnym wyścigu na torze Nurburgring), Wataru Kato (ex-Bosozoku, twórca Liberty Walk, które od 1993 roku zajmuje się ekstremalnymi przeróbkami samochodów japońskich, europejskich i amerykańskich), Mike “Mad Mike” Whiddett (drifter, zawodnik wspierany przez TCP Magic, twórca najbardziej szalonych projektów opartych na silniku rotacyjnym Mazdy), czy sam Drift King – Keichii Tsuchiya. A to tylko kilku z wielkich obecnych związanych bezpośrednio ze światem motoryzacji.

Kiedy już spotkaliśmy się ze swoimi ulubionymi twórcami i idolkami, które (nie)skrycie śledzimy w social mediach oraz ludźmi, którzy mogą być wzorem mechanika, możemy przejść do gadżetów i tego, co jako odwiedzający możemy sobie kupić na targach. Jeżeli myślicie, że oferta ogranicza się tylko do gadżetów pokroju rękawic warsztatowych, naklejek czy ciuchów, to spieszę z informacją, że z Tokyo Auto Salon możemy wrócić z całą gamą części do samochodów. Jako że są to targi branżowe, odwiedzający mają możliwość kupna najnowszych elementów do modyfikacji auta. Widzieliście najnowszy sterownik od firmy Blitz? Istnieje bardzo duża szansa, że odwiedzając TAS, będziecie mogli go kupić, jeszcze zanim pojawi się u autoryzowanych partnerów. To samo tyczy się elementów stylizacyjnych jak bodykity czy felgi. Tradycją jest również, że część wystawców ma swoje samochody demonstracyjne wystawione na sprzedaż. Marzy wam się GT-R R35 od Top Secret w markowym złotym lakierze? Nie ma problemu. Auto było dostępne do zakupu, a firma nawet pomoże w zorganizowaniu wysyłki samochodu. W tym roku bardzo popularne były wszelkiego rodzaju modele w skali oraz symulatory i osprzęt do tychże. Jeżeli chodzi o modele w skali, było wszystko, co kolekcjonerzy lubią – od Hot Wheelsów (na jednym ze stoisk promowane przez bardzo wyzywająco ubrane modelki), poprzez Minichampsy na MiniGT, czy Make-Up Co. Ltd. kończąc. Największą popularnością cieszyło się stoisko MiniGT, na tyle, że japoński dystrybutor wprowadził specjalny system dystrybucji modeli, gdzie najpierw trzeba było odstać swoje w kolejce do otrzymania specjalnych opasek, które w zależności od grupy (od A do D) miały różne godziny podejścia do stoiska i zakupu modeli. A może chcielibyście model z podpisem? Uważajcie, bo dostępnych jest zaledwie 15 na dzień, a chętnych są tysiące. Oddzielną kategorią mogą być gadżety, które otrzymujemy za wszelkie subskrypcje newslettera, wypełnienia ankiety lub wrzucenie posta z TAS, logiem marki i odpowiednim hashtagiem na swoje social media.

Przeżyłem!

Tokyo Auto Salon dla kogoś, kto nigdy nie uczestniczył w targach, może być trochę przerażające. Wynika to nie tylko z odmienności kulturowej czy bariery językowej, ale przede wszystkim liczby ludzi, która odwiedza targi. W tym roku było to blisko 350 000 ludzi w ciągu trzech dni, kiedy to sobota była najbardziej obleganym dniem. Taka liczba ludzi trochę utrudnia doznawanie tych targów, ale nie zabiera radości i przyjemności z uczestnictwa. Dla kogoś, kto interesuje się motoryzacją, głównie tą japońską, jest to wręcz pozycja obowiązkowa i trzeba ten event chociaż raz w życiu zobaczyć. Jeżeli “siedzi się” w tym od strony mechanika czy fana modyfikacji to jest to istne Eldorado. Makuhari Messe na ten jeden weekend zmienia się w Złote Miasto tuningu.
Trzeba jedynie pamiętać, że obcujemy z inną kulturą. Trzeba nieznacznie przymknąć oko na te wszystkie szalone metody marketingowe i po prostu chłonąć tamtejszą atmosferę.

Zdecydowana rekomendacja dla wszystkich petrolheadów.