Gdy seks był bezpieczny, a wyścigi groziły śmiercią – Ronnie i Barbro, miłość aż do końca

Gdy seks był bezpieczny, a wyścigi groziły śmiercią – Ronnie i Barbro, miłość aż do końca

W 1978 roku, Latający Szwed, jak określano Ronniego Petersona, wrócił do zespołu Lotusa, aby jeździć u boku Mario Andrettiego. Warunkiem powrotu było to, że pomoże Amerykaninowi wywalczyć mistrzostwo świata F1.

Ronnie Peterson, Mario Andretti, Patrick Depailler i James Hunt podczas GP Argentyny w styczniu 1978 roku (źródło: sfcriga.com)

Szwedzki temperament

Ronnie zachwycał swoim stylem jazdy, odwagą i szybkością, a do tego był niezwykle przystojny i uwielbiany przez wszystkich w padoku. Swoją wyścigową karierę rozpoczął w wieku 18 lat od zawodów kartingowych. Szybko okazało się, że młody Szwed ma wielki talent. Kolejnym etapem w jego karierze były międzynarodowe starty w Formule 3. W 1970 roku zadebiutował w Formule 1, obejmując fotel kierowcy w prywatnym zespole Antique Automobiles Racing, zasiadając za kierownicą mało konkurencyjnym bolidu March 701, później zresztą Ronnie jeździł dla zespołu March Engineering. Następnie trafił do John Player Team Lotus, z którego w 1977 przeniósł się do ekipy Tyrrella, aby jeździć sześciokołowym Tyrrellem P34B. To okazała się mało trafiona decyzja i nieoczekiwanie dla wszystkich Peterson wrócił za kierownicę Lotusa na sezon 1978. Warunkiem powrotu było to, że Ronnie przyjmie rolę kierowcy numer dwa w zespole i pomoże Mario Andrettiemu wywalczyć mistrzostwo świata F1. Tak też się stało, Andretti zdobył mistrzowski tytuł w 1978 roku, jednak sukcesu nie świętował ze swoim kolegą z zespołu.

Ronnie Peterson w bolidzie John Player Team Lotus podczas GP Wielkiej Brytanii w 1974 roku (źródło: Wikimedia)

Ostatni wyścig

10 września 1978 roku, podczas startu GP Włoch na torze Monza, doszło do fatalnego karambolu z udziałem 10 bolidów. Lotus Petersona uderzył w bandę i stanął w płomieniach. Szwed został wydobyty z wraku przez Hunta, Regazzoniego i Depaillera. Obie nogi Petersona były bardzo mocno połamane, jak się później okazało, kierowca miał w nich aż 27 złamań. Super Szwed trafił do kliniki Niguarda w Mediolanie, gdzie bardzo długo zwlekano z decyzją o operacji. Rano, 11 września 1978 roku, Ronnie Peterson zmarł. W nocy szpik kostny z licznych odłamków w nogach dostał się do krwiobiegu, co spowodowało stworzenie zatorów w płucach, wątrobie i mózgu. Po latach wskazano szereg skandalicznych błędów, począwszy od spóźnionej reakcji ratowników na torze, aż po opieszałość lekarzy w klinice. Ronnie miał zaledwie 34 lata.

Wypadek podczas GP Włoch w 1978 roku, w tle płonie bolid Ronniego Petersona (źródło: Wikimedia)

Miłość od początku

Równie mocno jak wyścigi i adrenalinę Ronnie kochał swoją żonę, modelkę, Barbro Edwardsson później Peterson. Para poznała się w 1969 roku w dyskotece Prisma w Örebro i podobno nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. W padoku uchodzili jednak za idealną parę, a Barbro towarzyszyła Ronniemu niemalże na każdym wyścigu i treningu. Wszystko wyglądało doskonale, jednak w 1978 roku coś się popsuło. Z padokowych plotek wynika, że przed feralnym wyścigiem na Monzie Ronnie był bardzo zestresowany i rozproszony. Słabo wypadł w kwalifikacjach i startował dopiero z piątej pozycji. Przed wyścigiem Peterson miał wyznać kolegom z zespołu, że rozwodzi się z Barbro.

Barbro Peterson (źródło: Pinterest)

… aż do końca.

Po odejściu Ronniego Barbro spotykała się z innym kierowcą wyścigowym – Johnem Watsonem. Nigdy nie pogodziła się ze stratą Ronniego. 19 grudnia 1987 roku, znaleziono ją martwą w wannie w posiadłości Watsona w Cockham w Berkshire. Przyczyną śmieci było przedawkowanie mieszanki leków uspakajających i alkoholu. Barbro miała 40 lat. Osierociła 12-letnią córkę Ninę, która przez resztę życia była wychowywana przez dziadków w Szwecji. Ronnie i Barbro spoczęli razem w rodzinnym grobowcu w Örebro.

Ronnie i Barbro Peterson (źródło: Pinterest)